Cześć.
Myśląc co by tutaj dziś napisać pomyślałem o Świętach które są o wiele 'gorsze' niż w Polsce. No i cały czas /nawet teraz/ mam w głowie to pytanie, po co my tutaj jesteśmy ?
Zaczęło się tak. W  1999r przyjechał do Polski do nas brat mojego taty, który mieszkał w aus ponad 20lat. Opowiadał wiele rzeczy jak tu jest, jak jest z pracą, jak wyemigrować. Wtedy rodzice zaczęli się starać o vizę. Trwało to szmat czasu, odwiedziło nas znaczna część rodziny z antypodów. Odpowiedź z ambasady dostaliśmy pod koniec 2004roku. Prawdopodobnie mamy wizę. Po świętach kupowanie biletów pakowanie, sprzedawanie, oddawanie mebli... Polecieliśmy w czarno niby spalając za sobą wszystkie mosty. Przed wyjazdem ja się nawet cieszyłem że zobacze nowy kraj, zwyczaje itd. Tata chciałprzed wyjazdem "palic" paszporty z wizą Po prostu w tym okresie wszystko zaczęło się dobrze układać. No i na początku zadane pytanie - Dlaczego ?
Nie potrafie na nie jednoznacznie odpowiedzieć. Są to moje przypuszczenia, zapytania... 1-obywatelstwo 2-lepsze warunki do życia
Po przylocie wszystko wydawało się nowe, ciekawe a nawet dziwne. Tyle zwyczai tyle kultur, tyle obcokrajowców... Przyszedł czas aż tata poszedł do pracy. Przez to (tak przypuszczam) tak znienawidził ten kraj. Poszedł do bardzo ciężkiej pracy - przy kopaniu fundamentów. Przyszedł też czas na szkołę. To był szok. Nikogo nie rozumiałem, do nikogo nic nie mówiłem, nie potrafie sobie wyobrazić mojej siostry. Wydaje mi się że to był najtrudniejszy okres w moim życiu i w życiu w Australii. Byłem przyzwyczajony do spotykania się z ludźmi - w Polsce byłem sąsiadem kuzyna w moim wieku najlepszym kumplem mówiliśmy o swoich sprawach, robiliśmy właściwie wszystko razem, a teraz ? Co miałem oglądać telewizje której i tak nie rozumiałem ? No i cały czas mam w głowie pytanie 'Po co ja jeszcze tu siedze ?'

Już niedługo nowości!
Licznik 18195 visitors (50535 hits)
=> Do you also want a homepage for free? Then click here! <=